Jakiś czas temu na topie był temat resustytacji populacji żubra w Europie.

Resystutacja, czy też reintrodukcja danej populacji zwierzęcej to przywrócenie do jego naturalnego środowiska istnienia gatunku lub populacji zagrożonej wyginięciem.

Całkiem niedawno kilku z członków naszego stowarzyszenia wybrało się osobiście w okolice Białowieży, gdzie występuje zarówno w hodowli zamkniętej jak i na wolności najwięcej żubrów w naszym kraju. W sumie jest to około 1 500 sztuk na terenie Puszczy Białowieskiej, Boreckiej oraz Bieszczadzkiego Parku Narodowego.

Mimo, że nie udało nam sie spotkać żubrów żerujących na wolności, to te osobniki z pokazowego rezerwatu, gdzie są eksponowane w warunkach półnaturalnych, w dużych zagrodach pokrytych naturalną roślinnością, miały się dobrze.

Polska zaoferowała w piśmie skierowanym przez ministra profesora Szyszko pomoc, wsparcie, a także przede wsyztkim know-how przy reintrodukcji populacji żubrów na terenie państw unijnych.

Dlatego dziwi nas fakt, że państwa europejskie z wyjątkiem Bułgarii oraz Rumunii, nie wyraziły zainteresowania polską propozycją sprowadzenia części populacji żubra na inne tereny położone chociażby w zachodniej Europie. Kiedyś żubr był gatunkiem powszechnym, więc nie jest to prawdą iż tylko w Polsce czy na Białorusi znajdują się idealne warunki do życia dla tego zagrożonego wyginięciem gatunku.

Kolejnym argumentem przemawiającym za jest zmniejszenie śmiertelności wśród żubra baiłowieskiego. Dzieki reintrodukcji zmniejszyłaby się zachorowalność na wiele chorób, w tym tych najbardziej zagrażających istnieniu żubra czyli genetycznych.

Dlaczego ekolodzy z państw zachodnich, a także decydenci unijni nie wesprą Polski w tym pięknym dziele szerzenia oraz ochrony zagrożonych wyginięciem osobników, lecz wolą wysuwać kolejne żądania i wymogi względem naszego państwa. Czy mamy być skansenem Europy?

Dla nas Polaków są to pytania retoryczne. Dla prounijnych ekologów ukierunkowanych z pewnoscią są to niewygodne kwestie, z którymi prędzej czy później będą musieli się zmierzyć. Chyba, że są dwulicowi tak jak w sprawie rosyjskiego gazociągu po dnie Bałtyku… To się chyba nazywa dwulicowość?