Dwie daty a mianowicie 9 lipca 1923 roku i 26 czerwca 1924 roku to daty niezwykle ważne z punktu widzenia zrównoważonego rozwoju Polski, koncepcji tak mocno obecnie nagłaśnianej w „wysoko rozwiniętych” krajach świata. Pierwsza data to utworzenie ogólnopolskiej organizacji o nazwie „Centralny Związek Polskich Stowarzyszeń Łowieckich”, przekształcony w czerwcu 1936 roku w Polski Związek Łowiecki, druga z kolei to utworzenie Uchwałą Rady Ministrów przedsiębiorstwa państwowego „Polskie Lasy Państwowe” podpisaną przez Prezydenta II RP. Te obie organizacje, ściśle realizujące koncepcje zrównoważonego rozwoju, są niezwykle mocno zasłużone dla stanu polskiej przyrody. Przyrody kształtowanej działalnością gospodarczą w myśl zasady „czyńcie sobie ziemię poddaną”, przyrody, która daje miejsca pracy i wymaga tych miejsc pracy, przyrody o pełnej bioróżnorodności z gatunkami, które dawno już zginęły z mapy „rozwiniętej” Europy, przyrody tak mocno podziwianej poza granicami naszego kraju. Omówmy dzisiaj lasy państwowe a to z tego powodu, że ich zasługi coraz częściej zaczynają być deprecjonowane, poprzez irracjonalne zmiany kadrowe i nagłaśnianie spraw bądź to incydentalnych, bądź też zgoła nie mających miejsca.
Według stanu z 31.12.2006 r. lasy w Polsce obejmują 9026 tyś. hektarów co stanowi 28.9 % powierzchni kraju. W strukturze własnościowej dominują lasy publiczne – 82.2% powierzchni, w tym lasy pozostające w zarządzie Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe – 78.2%. Powierzchnia lasów prywatnych odpowiada 17.8% lasów kraju (Raport o stanie lasów w Polsce 2006. Gospodarka lasów państwowych, zgodnie z ustawą o lasach z 1991 roku, nastawiona jest na trwale zrównoważoną gospodarkę leśną, której celem jest:
1. zachowanie lasów i korzystnego ich wpływu na klimat, powietrze, wodę, glebę, warunki życia i zdrowia człowieka oraz na równowagę przyrodniczą,
2. ochrona lasów stanowiących naturalne fragmenty rodzimej przyrody szczególnie ze względu na zachowanie różnorodności biologicznej, leśnych zasobów genetycznych, walorów krajobrazowych i potrzeb nauki,
3. ochrona gleb i terenów szczególnie narażonych na uszkodzenie oraz terenów o specjalnym znaczeniu społecznym,
4. ochrona wód powierzchniowych i głębinowych,
5. produkcja na zasadzie racjonalnej  gospodarki  leśnej,  drewna oraz surowców i produktów ubocznego użytkowania lasu.
Nic więc zatem dziwnego, że w lasach państwowych lasy ochronne stanowią 49.4% powierzchni.

Lasy państwowe to miejsce pracy kilkudziesięciu tysięcy osób. Opiekują się oni ogromnym majątkiem narodowym a o jego wielkości świadczy fakt, iż same nagromadzone zasoby drzewne, według rocznika statystycznego z 2003 roku, szacowane były na sumę 234 mld zł. Zasoby te powstały dzięki bardzo solidnej i konsekwentnej pracy leśników. Od 1945 roku, mimo że pozyskiwaliśmy cały czas drewno, grzyby, jagody i zwierzynę, wydatnie zwiększyła się lesistość kraju i poprawił się przyrost masy drzewnej. Najlepszym dowodem tego jest wzrost zapasu drewna w lasach państwowych od 906 min m3 w roku 1945 do 1629.3 min m3 w chwili obecnej. Daje to obecnie średnio około 200 m3 w przeliczeniu na l ha. Lasy państwowe dają mały dochód z działalności gospodarczej (rok 2003 około 40 milionów) gdyż nastawione są głównie, jak wykazano powyżej, na funkcje ochronne. Z lasów państwowych korzystają natomiast nieodpłatnie miliony osób. O ich roli, w okresie ogromnego bezrobocia szczególnie na terenach wiejskich, niech świadczą dane o skupie płodów leśnych. W roku 2002 skupiono 9723 tony jagód, 5339 ton innych owoców leśnych oraz 2378 ton grzybów na ogólną sumę ponad 70 milionów złotych. Szacuje się, że nie dokumentowane korzyści ludności (potrzeby własne, sprzedaż nie dokumentowana) są kilkanaście razy wyższe. Lasy państwowe są więc typowym przykładem realizacji koncepcji zrównoważonego rozwoju. Korzystano z zasobów przyrodniczych, użytkowano je dla potrzeb człowieka, mamy ich coraz więcej i jest szansa, że zostawimy je jeszcze w lepszym stanie dla następnych pokoleń.
Lasy państwowe muszą uczestniczyć w rozwoju gospodarczym kraju. Muszą więc dawać miejsca pracy i muszą zabezpieczać potrzeby narodu. Było to podstawową tezą programu środowiskowego, który miał być realizowany w rządzie AWS od 1997 roku. Program ten został zaatakowany przez ponad partyjne środowiska liberalne, będące również w AWS, które dążyły do rozpoczęcia procesu prywatyzacji polskich lasów państwowych. Pierwszym etapem tego miało być dokonanie wielkiego szumu medialnego w skali światowej, poprzez znaczne powiększenie Białowieskiego Parku Narodowego, i zbieżny z tym cichy demontaż ustawy o lasach. Apogeum tego procesu była próba powołania w lasach państwowych przez Radę Ministrów, latem 1999 roku, jednoosobowej spółki skarbu państwa. Próba ta została podjęta przez zaskoczenie bez jakichkolwiek analiz i konsultacji społecznych. Doszło do głosowania, zakończonego sukcesem liberalnego punktu widzenia i tylko dzięki wotum separatum Ministra Ochrony Środowiska Zasobów Naturalnych i Leśnictwa doprowadzono do reasumpcji tego głosowania na następnym posiedzeniu Rady Ministrów. Dzięki Rejtanowskiej obronie, w tym ówczesnego Dyrektora Generalnego Lasów Państwowych, powtórzone głosowanie zakończyło się odrzuceniem (7 głosów przeciw, 6 głosów za) pomysłu stworzenia z lasów państwowych jednoosobowej spółki skarbu państwa, przedsionka do prywatyzacji.
Próba dekompozycji lasów państwowych wzbudziła ogromne protesty społeczne i w efekcie obywatelskiej akcji obrony polskich lasów powstała ustawa o zachowaniu strategicznych zasobów naturalnych kraju, pierwsza i jak do tej pory jedyna ustawa o charakterze reprywatyzacyjnym. Obecnie z wielkim niepokojem należy stwierdzić, iż w wielu ośrodkach liberalnych nastąpił powrót do tamtych pomysłów i koncepcji. Przejawia się to powtórzeniem działań z okresu rządu AWS. Rozpoczęto wyrafinowane działania stanowienia prawa, prowadzącego do korozji ustawy o lasach. Należy podkreślić ustawy, całkowicie zgodnej z dyrektywami Unii Europejskiej. Ponieważ nie można jej (ustawy o lasach) zaatakować od strony wymogów UE rozpoczęto celową działalność, polegającą na tworzeniu i nowelizacji innych aktów prawnych zgodnych z wymogami UE, ale sprzecznych z ustawą o lasach, czego przykładem są obecne działania wokół Natury 2000, sugerujące jakby gospodarka leśna ignorowała całkowicie zasady ochrony przyrody.
Równocześnie z obserwowanym procesem destrukcji prawa leśnego obserwuje się powrót postulatów zamiany Państwowego Gospodarstwa Leśnego w jednoosobową spółkę Skarbu Państwa.
Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państwowe, stanowi rozsądny, wypracowany przez osiemdziesiąt lat, model prowadzenia gospodarki leśnej. Lasy Skarbu Państwa pozostające w zarządzie Państwowego Gospodarstwa Leśnego LP znajdują się w należytym stanie ekologicznym, a prowadzona w nich gospodarka jak wykazano na wstępie, jest typowym przykładem gospodarki zrównoważonej. Lasy Państwowe od osiemdziesięciu lat działają w oparciu o zasadę samowystarczalności finansowej, podczas gdy w większości krajów europejskich państwowa gospodarka leśna podlega silnemu dofinansowaniu z budżetu państwa lub jest nastawiona na maksymalizację funkcji produkcji drewna kosztem poza produkcyjnych świadczeń lasów. Jednoosobowa spółka Skarbu Państwa jako odrębna osoba prawna zawsze działa w imieniu własnym, choć na majątku ogólnonarodowym. Ten schizofreniczny stan mija dopiero po prywatyzacji jednoosobowej spółki Skarbu Państwa, a do tego czasu jest praźródłem wszystkich afer i skandali, jakie nieustannie wiążą się z t% ze swej istoty, przejściową w Polsce formą organizacyjno – prawną gospodarowania majątkiem państwowym.
Zasoby leśne są dobrem narodowym i muszą służyć każdemu obywatelowi. Nikomu nie powinno przysługiwać prawo do wszczynania procesów, prowadzących końcowo do uwłaszczenia kogokolwiek na państwowych zasobach leśnych obejmujących 1/3 terytorium kraju. Nikomu nie wolno doprowadzić do tego aby o jakości powietrza, wody i losach występujących gatunków dziko żyjących, decydowały osoby prywatne.
W okresie rodzącej się gospodarki rynkowej nie dziwi fakt, iż z wielkim zainteresowaniem co niektórzy patrzą ma miliardy euro zgromadzone w lasach państwowych. Z wielka ochotą uruchomili by je wkładając do banku na wyższy procent czy też zaciągnęli pożyczki pod zastaw tego majątku. Niech jednak pieniądze nie przesłaniają ewidentnych strat. Skoro nie potrafią tego zrozumieć z punktu widzenia właśnie dobrego powietrza i wody niezbędnej każdemu oraz potrzeb dziko żyjących roślin i zwierząt to niech chociaż zwrócą uwagę na tych, dla których jagody i grzyby były do niedawna i są obecnie po części głównym źródłem dochodu.
Leśnictwo zawsze było organizacją paramilitarną a zawód leśnika w czasach II Rzeczpospolitej cieszył się ogromnym autorytetem. Jak mówił podczas jednej ze swoich homilii w kościele św. Krzyża, Duszpasterz Leśników JE Ksiądz Biskup Edward Janiak, to obejmującemu na wschodnich rubieżach kraju swoje stanowisko nadleśniczemu, pierwszą wizytę składał często starosta a nie odwrotnie. To leśnicy tworzyli elity terenowe wspólnie z właścicielami ziemskimi, duchowieństwem, nauczycielstwem i służbą medyczną. Specyfika zawodu (mundur, mieszkanie w lesie w tym samym miejscu najczęściej przez cały okres życia, codzienne obcowanie z przyrodą) kształtowało specyficzny charakter tych ludzi. Odpowiedzialność, poszanowanie władzy i jej hierarchii, gościnność a ogólnie mówiąc Bóg, Honor i Ojczyzna to charakterystyczne cechy tego o zdecydowanie patriotycznym nastawieniu zawodu. Powolna i sukcesywna obserwacja owoców swojej ciężkiej pracy oraz obowiązek zapisywania wszelkich działań gospodarczych w dokumentach leśnych to z jednej strony trwały i mocny związek ze swoim miejscem pracy, a więc obszarem lasu ograniczonym do pewnego rejonu wyznaczanego granicami obchodów, leśnictw, nadleśnictw, a z drugiej to tworzenie historii terenu. Funkcjonowanie w terenie to konieczność współdziałania z miejscową ludnością do czego niezbędny był autorytet. Zapewnienie autorytetu to oczywiście przynależność do lokalnych elit co zapewniane było przez wysokie pobory, relatywne do wartości zarządzanym majątkiem. Długie obcowanie z tym samym terenem, świetna znajomość wielu występujących tam gatunków roślin i zwierząt, kształtowało poszanowanie leśnika do praw rządzących przyrodą. Kształtowało to również postawę nieufności do wszelkiego rodzaju „błyskotliwych koncepcji uzdrawiających” lasy i leśnictwo. Krótko mówiąc leśnicy to ludzie bardzo odpowiedzialni ale i o wynikającej z tego dużej dozie ostrożności do wszelkiego rodzaju postępu cywilizacyjnego, widząc w nim początkowo z zasady raczej zagrożenie.
W czasie II wojny światowej dla leśników nie było najmniejszych wątpliwości, że należy zdecydowanie walczyć z okupantem a jedyną Władzą jest Rząd Polski na emigracji. To leśnictwo stało się bazą partyzantki i to właśnie leśnictwo zapłaciło za to ogromną cenę w czasie okupacji niemieckiej. Tą samą cenę a może i większą zapłaciło ono po zakończeniu II wojny światowej i to z tych samych powodów. Strach nowych władz przed leśnictwem, przed mentalnością leśników, przed możliwością istnienia bazy dla partyzantki, był ogromny. Z tych to głównie powodów rozpoczęto poddawać je planowej destrukcji a jednym z elementów tego było niszczenie autorytetu co należy ocenić, mówiąc bardzo delikatnie, jako karygodny błąd . Koniec lat 40-tych i początek 50-tych to eliminacja pozostałych przedwojennych służb leśnych i w wielu wypadkach zastępowanie ich przez „zdrową” ale nie koniecznie dobrze wykształconą „kadrę”. Następne lata to objęcie średniej i wyższej kadry kierowniczej koniecznością uzyskania rekomendacji PZPR. Stanowisko nadleśniczego było w gestii komitetu powiatowego a po zlikwidowaniu powiatu, komitetu wojewódzkiego aż do 1989 roku. Nie bez znaczenia była tu też rola komitetów gminnych, w których to etatowy sekretarz zaczął funkcjonować w początku lat 70-tych. O ile przed wojną nadleśniczy był partnerem dla starosty to w latach 70-tych musiał się liczyć z opinią często kilku sekretarzy gminnych nie mówiąc już o powiatowych czy wojewódzkich. To planowa działalność niszczenia autorytetu leśników była powodem tego, że przy gospodarowaniu ogromnym majątkiem, pobory ich były z zasady niższe od średniej krajowej. Specyfika zawodu, o której wspomniano poprzednio, wywierała jednak ogromny wpływ na postawę leśników. Umiłowanie zawodu a w związku z tym uczuciowy kontakt z przyrodą, dom w lesie, mundur, tradycje, to rzeczy które okazywały się silniejsze od planowej „resocjalizacji” wymyślanej w ministerstwach. W krótkim czasie nowo mianowani, nawet ci pochodzący ze „zdrowego elementu” bądź to rezygnowali z pracy, bądź też starali się zdobyć wiedzę a pozostając w lesie przejmowali stare nawyki.
Następnym wielkim błędem leśnictwa były kolejne częste reorganizacje polegające głównie na zmianach granic jednostek organizacyjnych, zmianach ich nazw, wyzbywaniu się mocno związanych z terenem siedzib leśnych i powiązanych z tym zmianach kadrowych. Nie trzeba tu udowadniać jaki to miało wpływ na zamazywanie historii leśnictwa i obniżenie autorytetu leśnika nie mówiąc już o kosztach tych operacji. Z perspektywy czasu można się zastanowić czy właśnie głównym celem tych działań nie było świadome niszczenie tego co „genetycznie” jest prawicowe i patriotyczne. To nie bez powodu chyba zlikwidowano historię leśnictwa w programach wyższych studiów leśnych mimo, iż w trakcie 5-ciu lat zajmowało to zaledwie 15 godzin wykładu. Nie bez znaczenia jest tu wspomnienie, że pierwsze oficjalne odsłonięcie pomnika ku czci pomordowanych w czasie II wojny światowej leśników miało miejsce dopiero w latach 70-tych.
Były również i inne błędy a do nich zaliczyć można np. nakazywanie przez najwyższe władze w latach 60-tych, przy wsparciu „„błyskotliwych zdobyczy nauki”, wprowadzania na najżyźniejszych glebach pszenno buraczanych, plantacji topolowych zamiast oryginalnych drzewostanów liściastych, czy też mineralne nawożenie drzewostanów z samolotów w okresie lat 70-tych bez jakiegokolwiek rozpoznania potrzeb i przewidywanych skutków. Można sobie wyobrazić reakcje leśników terenowców na powyższe zalecenia. Wykonywali to, bo nie było innego wyjścia, ale to tylko dzięki ich postawie, którą w tym czasie można było określać jako sabotaż gospodarczy czy też sypanie „piasku w tryby”, polskie lasy to nie połacie zdewastowanych drzewostanów i zniszczonego środowiska. Przyjmowali polecenia ale w oparciu o ogromne doświadczenie, o ogromną wiedzę o skomlikowaności procesów zachodzących w środowisku leśnym, podchodzili do tego niezwykle ostrożnie, niezwykle krytycznie i sabotowali, co z perspektywy czasu okazało się być zbawienne dla ochrony polskiej przyrody. Decyzje były błędne ale postawę leśników terenowców można zaliczyć do sukcesów. Nie dziwmy się, że ta grupa zawodowa jest konserwatywna. Jak prawie nikt inny zdaje ona sobie sprawę z tego, że mody mijają a liczy się jedynie gruntowna wiedza przyrodnicza, którą po ukończeniu szkół zdobywa się jednak w terenie a nie w gabinetach ministerialnych.
Nastał czas przemian, czas budowy nowego Państwa, czas istnienia w strukturach europejskich. Budzi to ogromne nadzieje ale i stwarza duże zagrożenia. Nadzieje na szybką budowę sprawnie funkcjonującego bogatego państwa, zagrożenia dla stanu środowiska przyrodniczego w przypadku popełnienia błędów, które można popełnić wraz z rozwojem gospodarczym, błędów które popełniono w krajach wysoko rozwiniętych.
Zdając sobie z tego sprawę jest oczywistym, że jedyną możliwością szybkiego rozwoju kraju jest koncepcja ekorozwoju, koncepcja, która zakłada równomierny rozwój gospodarczy przy pełnym poszanowaniu praw rządzących przyrodą, koncepcja której podstawą jest bezpieczeństwo ekologiczne obywateli. Bezpieczeństwo ekologiczne obywateli, które można określić jako niezbędne dla każdego dobre powietrze, dobra woda i szeroko rozumiana możliwość rekreacji musi być zapewnione przez państwo. Może to być zapewnione o ile w silnych strukturach państwowych pozostaną takie dziedziny jak parki narodowe, gospodarka wodna w układzie zlewniowym, odpowiedzielne za jakość wód i powietrza lasy, niektóre elementy planowania przestrzennego i silna policja środowiskowa w postaci Państwowej Inspekcji Ochrony Środowiska.
Leśnictwu i leśnikom należą się ogromne słowa uznania za ich trud, ich pracę i ich osiągnięcia. Należy im się słowo dziękuję za postawę w okresie wojny i takie samo dziękuję za postawę w okresie późniejszym. To dzięki ich pracy możemy być przekonani, że koncepcja ekorozwoju ma szansę być w Polsce realizowana. Leśnictwo i leśnicy mają więc kolejną wielką rolę do odegrania, rolę w której obecnie dochodowa produkcja masy drzewnej zostanie stosunkowo szybko zminimalizowana a decydujące staną się tak zwane pozaprodukcyjne funkcje lasu zapewniające bezpieczeństwo ekologiczne obywatelom. To z tych powodów lasy państwowe muszą aktywnie uczestniczyć w największej konwencji gospodarczej świata jaką jest Konwencja Klimatyczna ONZ i lasy państwowe muszą być zarządcą i gospodarzami przyrodniczego monitoringu rozwoju zrównoważonego jakim jest Natura 2000. To z tych powodów również lasy muszą pozostać w silnych strukturach państwowych, co nie wyklucza oczywiście możliwości istnienia lasów prywatnych. Należy im jednak stworzyć warunki do egzystencji i możliwości osiągania zysków a więc muszą być poddane innym prawom niż lasy państwowe, będące dobrem całego społeczeństwa. Kończąc należy sobie zadać pytanie komu zależy na podrywaniu autorytetu lasów polskich i polskich leśników. Czy nie czasem tym co w imię „gospodarności” dążą do kolejnej reorganizacji „usprawniającej zarządzanie” poprzez powołanie kolejnych spółek skarbu państwa z Zarządami i Radami Nadzorczymi obsadzanym z klucza partyjnego.

Prof. Jan Szyszko były Minister Środowiska obecnie Kierownik Samodzielnej Pracowni Oceny i Wyceny Zasobów Przyrodniczych SGGW i Prezes Stowarzyszenia na Rzecz Zrównoważonego Rozwoju Polski

Komunikat nr 217 Samodzielnej Pracowni Oceny i Wyceny Zasobów Przyrodniczych SGGW i Stowarzyszenia na Rzecz Zrównoważonego Rozwoju
Polski.

Publikacja z 2008 roku